Menu

Wprawdzie już dawno po walentynkach, ale znalazłem w swoich zasobach fajne zdjęcia "sercowe". Pozwalam więc sobie je tu umieścić razem z nieco spóźnionymi, walentynkowymi życzeniami. 

Życzę Wam duuuużo miłości. I sobie też. Tylko miłość nas uratuje...

Z 20200206 003 WilkTZ 20190722 016 WilkTZ 20190820 014 WilkT

Przełom roku tradycyjnie spędzamy w Bieszczadach. I tradycyjnie zamieszczam styczniowy post, chwalący uroki zimowej scenerii tego zakątka kraju. W tym roku jednak nieco inaczej - nie mogę pochwalić się, że "chociaż tam" jest śnieg, bo tego nie brakuje akurat w całej Polsce. I dobrze. 

Tak czy inaczej - i śnieg, i chodzenie po górach, i popołudniowa herbata smakuje w Bieszczadach lepiej :)

Miłego oglądania...

Z 20210115 027 WilkTZ 20201227 010 WilkTZ 20210112 010 WilkTZ 20210115 038 WilkTZ 20210115 018 WilkTZ 20201227 008 WilkTZ 20210114 018 WilkTZ 20210115 031 WilkTZ 20210115 021 WilkTZ 20210114 022 WilkTZ 20210115 013 WilkTZ 20210115 016 WilkT

Dużo pracy w pracy, wieczory długie, plucha za oknem. Czyli słowem - mało czasu na robienie zdjęć, więcej czasu na wspominanie i grzebanie w starociach. Dziś wspomnę wyjazd sprzed prawie dwóch dekad - do arktycznej części Rosji. W 2003 roku odwiedziliśmy trochę przypadkiem* Ural Polarny i Półwysep Gydański.

 Co pamiętamy z tego wyjazdu?

- wizytę u mera Workuty i proszenie go o bezpłatne udostępnienie nam helikopteru (a co, miało się fantazję!... :)

- komary, komary, komary, aha i meszki....

- spanie w baniaku

- wesołą ekipę przyrodników z Moskwy

- wódeczka ze słoninką

- kradzież na promie

- spotkanie z ekipą z Polski na poczcie w Workucie :)

- koledzy z bronią, proszący o tłumaczenie filmu porno

- zaskakującą wizytę Wojtka w bani

- no i ładnie generalnie było, a człowiek był młody :))

 

* przypadkiem dlatego, że nagle okazało się, że nie dostaniemy wiz do jednego z krajów środkowoazjatyckich (nie pamiętam nawet którego), szybciutko zmodyfikowaliśmy plany i skwierczące upałem stepy środkowej Azji zamieniliśmy na nieco chłodniejsze klimaty :)

 

Z 1303Z 1411Z skan001 Rosja WilkTZ 911Z 916Z 913Z 920Z 1106Z 1208Z 1316

... nie chciało się w niedzielny ranek wstawać. Dobrze chociaż, że świt w listopadzie tak późno. Ale z kolei źle, że łóżko nagrzane przez żonkę :) 
Później nie chciało się wdrapywać na szczyt. Z zadyszką, żeby zdążyć przed wschodem słońca. Nie zdążyłem jednak :) Ale i tak było przyzwoicie.
Mogielica, Beskid Wyspowy, 15.11.2020. Tak było...

 Z 20201115 021 WilkTZ 20201115 002 WilkTZ 20201115 035 WilkTZ 20201115 036 WilkTZ 20201115 034 WilkT

Już kiedyś pisałem o Mongolii. I nawet niektóre zdjęcia się powtórzą. Ale nie mogłem sobie odmówić, bo w ostatni wtorek minęło równo 20 LAT od powrotu z naszego dwumiesięcznego wyjazdu do Mongolii!

Zacytuję więc wpisu z blogu sprzed kilku lat: "Podróż koleją transsyberyjską, burza piaskowa na Gobi, rytualne obcięcie włosów Karinie w Ałtaju, szalona podróż motorami do doliny Charchira, namioty zniszczone przez wiatr nad jeziorem Uvs, mistyczne przeżycia na jeziorem Chubsugul." Ale ten wyjazd to znacznie więcej, choć wiele chwil i wspomnień się zaciera. Dobrze że zostały zdjęcia. Została także praca magisterska Kariny o mongolskich porostach, a także... małżeństwo Wojtka z poznaną w pociągu dziewczyną... :)

To był jak (jak na razie!) najpiękniejszy "dalekodystansowy" wyjazd w moim życiu (no może na równi z megatransektem w boliwijskim Madidi). Ale liczę na jeszcze... ;)

Z skan006 Mongolia WilkTZ 9aZ skan001 Mongolia WilkTZ 14Z skan030 Mongolia WilkTZ 16Z 19Z skan015 Mongolia WilkTZ skan025 Mongolia WilkTZ skan016 Mongolia WilkTZ 9bZ skan009 Mongolia WilkTZ skan007 Mongolia WilkTZ skan023 Mongolia WilkT